była ubrana w spodnie od piżamy i starą, zdecydowanie zbyt zniszczoną bluzę, a w korytarzu było pełno ludzi, którym naprawdę zależało, były pięknie ubrane i wymalowane dziewczyny, kilku chłopaków wyglądających jakby ktoś zmusił ich by tu przyszli i jeden chłopak, młody miał może 13 lat, siedział na krześle spięty i powtarzał tekst
to do niego podeszła z zapytaniem o to jaką scenę grają, okazało się, że to monolog z Stowarzyszenia Umarłych Poetów, dobrze się składało, bo znała ona i tą książkę, film i spektakl
-
dobrze się składało, bo Sky czuła wtedy, że jest swego rodzaju Umarłą Malarką